Text

Marcin Karolak - To nie naklejka

Leciutko unosząc kąciki moich ust, zalega na nich uśmiech błogi
Nie ma powodów do oporu grawitacji, ale nie jest to naklejka
Nie jest szczęściem absencja bólu, a próba na niego cichej zgody
Czasem staję na środku chodnika, czując ogień będący osłodą dla wody
Przy dwuosobowym stoliku wpatruję się pustemu krzesłu naprzeciw
I nietkniętej filiżance, nawyk i nadzieja każą zamawiać zawsze dwie kawy
Kreślę szlak niewypitych drugich kaw, politowanie barmanów budząc

Ugasić można wszystko, lecz tego spokojnego płomienia nie ostudzisz
Z nostalgią patrzę w portowym doku na tę galerę, którą nie odpłyniemy
Rzucam okruchy mewom i odchodzę, żółtej bandery nie podniesiemy
Leciutko unosząc kąciki ust, zalega na nich niby uśmiech błogi
I choć zawsze tylko jedna kawa jest wypita, ten uśmiech to nie naklejka
Choć na całe piękno, którego łaknę, nie dane mi jest patrzeć
A skrywają je charakterystyczne, skupiające całe światło, szkiełka

Video

Text

Marcin Karolak - Dwa słowa za dużo

Zrozum dlaczego pijany siedzisz przy barze
Pokutuj, idioto, za te dwa słowa za dużo
Już pali ci się filtr, a od dymu oczy się mrużą
Bo rzekło kiedyś serce: “piękną cię iluzją obdarzę”
Dobrze - odparłeś - dawne wspomnienia już się kurzą
Więc sprezentowało ci piękno i pamięć go nie wymaże

image

Text

Marcin Karolak - Przebudzenia

Zamykam oczy, zapadam się w sen wśród niemocy
I dotrwam w nim by zbudził mnie niepokój pośrodku nocy
Wygrzebuję w myślach ostatni czas łagodny jaki pamiętam
Zwijając się niczym embrion, poza przestrzenią w tym czasie się zapętlam
Na zwojach nerwowych skaryfikacja, jej kształt to dziesiąta litera
Nie ona pierwsza choć się spopiela, odradza się wciąż i nigdy nie umiera
Płomyki pod skórą szyderczo tańczą swoje danse macabre
Miast za mną, kroczysz we mnie - czy to jest zasadne?

Księżyc w różnych siebie ilościach kreśli światłem runy bezsenności
Miejsce szklanki wody gdzieś pamięć skryła w ramach swej podłości
A pragnienie wyrżnęło na suchym języku, a jakże, dziesiątą literę
Półmartwy tępo leżę, a niby alfabet jest bogaty i czcionek jest tak wiele

Text

Marcin Karolak - Skoroszyt

Biała skóra pleców niczym kartki słonego skoroszytu

I język jest piórem, które kreśli historie zanikającym tuszem śliny

Opowiadanie o ludziach, którzy nigdy nie będą mieli domu

Nawet wtedy, gdy będą dzierżawić pokój najwymyślniejszych rezydencji

Przestrzeń w której cały ich niepokój wyrywa przezroczyste włosy

I ogień niegasnącego błękitnego pożądania ujawnia w popiele piekielny nieporządek

Stawiam kropkę pocałunkiem, chowam pióro za zębami i zmierzam do wyjścia

Niewymownie drżącą ręką, nie mówiąc nic, zamykam drzwi, które nigdy nie będą otwarte

Picture: http://letholdus.deviantart.com

Text

Marcin Karolak - Ja i moje szczury

Podnoszę bezradnie brwi, już nie wiem jak to skomentować

Kamienice w strzępach, kolejna już metropolia na mym szlaku płonie

Ruszam traktem szukając nowych miast by osiąść i się schować

Fałszując gram na flecie, ratuję szczury by nie sczezły w ogniu i betonie

Nikotyny było, jest i zawsze będzie za mało na to wszystko

Siadam więc z gryzoniami i piję wódę na obrzeżach, w najtańszym bistro

Zawsze mam ten list gdzieś w kieszeni, chyba nigdy go nie wyślę

Ciężko go przeczytać, pisany był na bletkach nadzieją - nikłym atramentem

Lecz nim dojdę na pocztę, w każdym mieście już ogień na nią ciśnie

Każe wypierdalać mi i moim szczurom patrząc w nas ze wstrętem

Idę karmiąc gryzonie ostatkiem ideałów, one dobrze o tym wiedzą

A gdy nogi mi się zegną i upadnę, to wezmą i mnie kurwy zjedzą

image

Text

Marcin Karolak - Kwestia szkiełka

Mówisz, że to tylko kupka nikle żarzącego się popiołu

W miejscu, gdzie dostrzegam zalążek niebotycznej pożogi

Nazywasz nielotem słabego ptaka wśród cierni i znoju

A rozpostrzeć orle skrzydła może w oczekiwanym śnie błogim

Widzisz - to wszystko jest kwestią szkiełka, kąta i perspektywy

Czasami trudno jest to dostrzec - człowiek przeważnie jest zbyt żywy

Nie chcesz się zatrzymać w miejscu, które Ci wskazuję

A moglibyśmy tu przeczekać okres burzy i naporu

Podejrzewasz, że kawa, którą piję, do cna mnie zatruje

A przecież śnić na jawie nie jest skazą dla honoru

Widzisz - to wszystko jest kwestią szkiełka, kąta i perspektywy

Czasami trudno jest to dostrzec - człowiek przeważnie jest zbyt żywy

image

Text

Marcin Karolak - Oczyszczenie

Wszystko tak nagle zyskało pełną jasność

Kotarę przeciął nóż ostrzem najcichszego szeptu

Wyznanie niczym spowiedź i jej typowa nabożność

Pusta scena z jedynym pragnieniem najświętszego grzechu

Jestem ostatnim mrugnięciem opatrzności - rzekła

Ona po wsze czasy zaciśnie swe powieki

Zdzierając moją skórę wyciągnie mnie z piekła

Namaści usta piołunówką, a rany pocałunkiem oczyści

image

Link

Nowy wpis na moim blogu. O znajdywaniu muzyki idealnej w danej chwili. O samoczynnym tworzeniu się soundtracków dla takich chwil. Życiówka.

Photo
Day as usual, by Van Gogh - "On the Threshold of Eternity" painting.

Day as usual, by Van Gogh - "On the Threshold of Eternity" painting.